27 lip 2013

Fabuła

   Zillis to nieduże, położone na cyplu nad malowniczym jeziorem miasteczko. Jego początki sięgają XIX wieku, lecz dokładna data powstania nie jest znana (oszacowano ją na podstawie najstarszych zapisków w kościelnym archiwum). Mimo to urokliwe kamieniczki i brukowane ulice przetrwały prawie dwieście lat, stale konserwowane i odnawiane, by zapewnić zarówno mieszkańcom, jak i gościom specyficzną atmosferę. Wokół miasta, na jeziorze, porozrzucane są małe wysepki, na które dostać można się tylko drogą wodną; pływają na nie głównie rybacy pragnący spokoju czy złaknieni wrażeń studenci organizujący kempingi. Na jednej z wysp podziwiać można ruiny zamku, jednakże dla bezpieczeństwa turystów zabroniono wchodzenia do środka pod karą grzywny.
   W miasteczku liczącym nieco ponad siedem tysięcy mieszkańców spotkać można wszystko, co potrzebne jest do nowoczesnego życia, a nie wymaga przy tym odwiedzania hałaśliwego miasta oddalonego od Zillis o pięćdziesiąt kilometrów - kino, basen, restauracje, Muzeum Bogactwa Naturalnego, mała galeria handlowa, szkoły do poziomu licealnego (więc tylko ci, którzy chcą studiować zmuszani są do wyjazdu), cudowny zielony park i wiele, wiele innych atrakcji. Przepiękny rynek z ratuszem codziennie przyciąga setki osób chcących poprzechadzać się starodawnymi alejkami czy wypić kawę w przytulnej kawiarni z widokiem na cały placyk. Zaś w punkcie widokowym, położonym w najwyższym miejscu miasteczka, podziwiać można zapierające dech w piersiach krajobrazy jeziora i wysp oraz niknących we mgle gór. 
   Latem przyciąga mała plaża wraz z portem, do którego przybijają rybacy i małe łódki, których właściciele za drobną opłatą zabiorą na pokład chętne szczury lądowe. Zimą natomiast wystarczy wyjechać kawałek za miasto, by skorzystać z wyciągu narciarskiego zbudowanego specjalnie z myślą o amatorach sportów zimowych. 
   Wszystko to spowite rodzinną atmosferą i zapachem kwiatów kwitnących na niemal każdym balkonie. I jak tu nie kochać tego miejsca?

Posty